24 sie 2013

Wspólne wakacje.

Hej Wam wszystkim^^.
Jak tam Wam leci końcówka wakacji? Mnie jakoś lipnie, mam wahania nastroju i ogólnie jest do dupy, ale trzeba jakoś to przeżyć. Stwierdziłam, że to moje drugie najnudniejsze wakacje w życiu >.<. Masakra jakaś.
No nic, nie będę Wam tutaj smęcić.
Ta notka powstała już jakiś czas temu na forum - gdzie jest zamieszczona już od około tygodnia -, ale postanowiłam, że podzielę się z nią również tutaj. A co, skoro jest napisana to nie ma co się krępować :D. Pairing: to oczywiście SasuNaru - całkowicie pozbawieni kanonu, tak myślę xD. Ostatnio ponownie mam jazdę na ich temat. :)
Zapraszam do czytania! ;*.
****
- Już nie mogę – mruknął chłopak, napierając na zimną ścianę coraz bardziej.
- Marudzisz.
Chłopak westchnął cicho, kiedy coraz mocniej napierał na ścianę, a jego ciało odczuwało coraz bardziej różnicę temperatury, do której jednak po chwili dało się przyzwyczaić. Co nie zmieniało jednak faktu, że ściana była cholernie zimna.
- Długo jeszcze?! – krzyknął, odwracając głowę od ściany.
- Tyle, ile potrzeba.
To było takie denerwujące, że to właśnie on musiał to robić. Przecież był stworzony do większych rzeczy, a nie do tego. W życiu nie widział w siebie w tej głupiej roli. A teraz? No proszę, stał i napierał ciałem na ścianę. Żałosne zagranie, naprawdę żałosne.
- Muszę to robić? – spytał, czując, jak zimno obezwładnia jego ciało.
Mógł trochę pomyśleć i ubrać koszulkę, ale właściwie został tak szybko wyciągnięty z łóżka, że nawet nie zdążył się porządnie rozejrzeć, a już opierał się o ścianę. Cholernie zimną ścianę, zaznaczam.
- Musisz – mruknął drugi chłopak, stojąc za nim.
- Ale ta ściana jest zimna.
- I co z tego?
- Zimno mi głupi! Ile muszę trzymać ten durny obraz?! – fuknął, wskazując głową na trzymający nad głową obraz, który właściwie – według niego – nie przedstawiał praktycznie nic, poza jakimiś kreskami. Dodatkowo drugiemu chłopakowi wcale nie spieszyło się z użyciem młotka i przybyciem tego obrazu. Wszystko może i byłoby okay, gdyby nie fakt, że stał na komodzie, dokładniej na krześle postawionym na komodzie, a nad głową trzymał ramę tego badziewia, które ludzie nazywają wielką sztuką.
- Przybij ten cholerny gwóźdź, draniu! – krzyknął w stronę ciemnowłosego chłopaka, który wpatrywał się w ścianę naprzeciwko, jakby ją analizując. – Słyszysz mnie, Sasuke?! – wyciągnął w jego stronę oskarżycielsko palec i pech chciał, że krzesło zakołysało się niebezpiecznie, a blondyn w akcie desperacji chciał się chwycić czegokolwiek, byle utrzymać równowagę, którą stracił i runął, jak długi na ziemię, a obraz wylądował tuż obok jego głowy.
- Mój obraz! Młocie, nawet ustać na krześle nie umiesz – warknął Sasuke, taksując go spojrzeniem tak zimnym, że można było nawet wyczuć, jak zmniejsza się temperatura w pokoju, jak nie w całym mieszkaniu.
- Ważniejszy jest obraz! Samemu trzeba było wleźć na tą cholerną komodę i przywalić głupim młotkiem, by powiesić to cholerstwo!
Naruto zrobił oburzoną minę, kiedy tylko podniósł się do pozycji stojącej, założył ręce na piersi i wyszedł z pokoju wielce urażony.
Miały być to piękne i upojne wakacje, niemal praktycznie spędzone w łóżku, ale nie! Drań postanowił, że się przeprowadzą do innego mieszkania, bo przecież to w którym mieszkali było niewystarczające. Fakt, trzy pokoju, łazienka, salon, kuchnia to naprawdę mała przestrzeń dla dwóch osób, że trzeba spakować swoje graty i przenieść się do większego mieszkania. Wielki pan prezes przecież nie może gnieść się w takiej klitce. Uzumaki usiadł na sofie, którą kilka godzin wcześniej, wtaszczyli ludzie od przeprowadzek – za co dziękował wszystkiemu co istniało i nie istniało, bo cholera ciężka i wielka była, nooo – i nie wiedział co ze sobą ma zrobić. W mieszkaniu nie było niczego, prócz sofy, kilku szafek, ich łóżko, i oczywiście obraz.
- Mieliśmy wyjechać na wakacje, gdzieś nad morze, ale oczywiście Wielki Pan Uchiha jest zbyt zajęty, by wziąć sobie kilka dni urlopu. Bo przecież po co ma brać urlop i wygrzewać się na słońcu, skoro może stracić swój trupi odcień? Haha, później mógłby przypominać węża, jakby mu skóra schodziła, bo zbyt długim siedzeniu na słońcu. To byłoby śmieszne, haha – wygłaszał swój monolog blondyn na tyle głośno, by przebywający w innym pokoju Sasuke go wyraźnie usłyszał. Na dodatek jeszcze bezczelnie, zaczął się z niego nabijać pod sam koniec.
- Młocie – warknął ostrzegawczo Uchiha.
Naruto jedynie prychnął wielce urażony. Z jego wspaniałej wizji wakacji, nic nie wyszło, więc mógł być obrażony. To były jego ostatnie wakacje przed skończeniem studiów i chciał je spędzić ze swoim ukochanym, ale dla niego była ważniejsza praca. Uzumaki wstał z sofy, narzucił na siebie swoja pomarańczową bluzę, nałożył na głowę kaptur i wyszedł bez słowa. Miał zamiar upić się w trupa, w samotności, w jakimś podrzędnym barze, bo biedny student był. Na dworze lało jak z cebra, więc puścił się pędem w stronę głównej ulicy. W myślach, wyklinał Sasuke od najgorszy, za wybranie miejsca oddalonego od centrum jakąś godzinę pieszo, a pół samochodem. Wybrał głupie zadupie, bo potrzebował ciszy i blablabla. Naruto dobrze pamiętał, jak ciemnowłosy wyjaśniał mu, czemu kupuje nowe mieszkanie tak daleko. Uzumaki, oczywiście słuchał początek, a dalej całkowicie go olał, zdumiony faktem, że Uchiha potrafi wypowiedzieć kilka zdań na raz, gdyż zazwyczaj mieścił się w kilku słowach, a wówczas padł niemal cały, długi monolog. Każdy, kto znał choć trochę Sasuke, na pewno by nie uwierzył, że blondyn był świadkiem tak przełomowego zdarzenia. Stanął pod przystankiem autobusowym i rozejrzał się po rozkładzie jazdy. Na szczęście, autobus miał zaraz przyjechać. Kiedy tylko środek transportu się zatrzymał, a drzwi otworzyły się, wskoczył do środka i usiadł na wolnym miejscu. Jego podróż nie trwała długo, więc po jakimś czasie, wysiadł na swoim przystanku i popędził do baru, gdzie zazwyczaj opijał wszystkie swoje zdane poprawki, a było ich wiele. Wszedł do środka i od razu poszedł do baru zamawiając butelkę czystej, schłodzonej. Dzisiaj mógł poszaleć.

Trzy godziny potem, cztery flaszki dalej, dwie wizyty w kiblu później.

Siedział na krześle, a właściwie to wisiał na krześle. Upojenie alkoholowe w jakim się teraz znajdował, było ogromne. Blondyn co chwile czkał, lub wybuchał śmiechem.
- Kelner! – zakrzyknął, kiedy udało mu się jako tako, usiąść na krześle i oprzeć dłonie na blacie stołu. – Flaszkę…. Proszę – wybełkotał, a barman jedynie pokręcił głową.
Cóż, klient mój pan, więc musiał przynieść kolejną flaszkę, która zaraz wylądowała na stole. Blondyn zamaszystym ruchem chwycił główkę, odkręcił nakrętkę i nim zdążył podnieść ją do ust, owa butelka została mu wyrwana.
- Ej.. Tocz.. moje – wybełkotał, w nie wiadomo którą stronę.
- Naruto – wycedził przez zęby Sasuke, stojąc za Uzumakim z pełną flaszką.
- Mojeeee – krzyknął, wystawiając ręce po swoją własności.
- Gówno – warknął Uchiha i stłumił w sobie ochotę na obicie ten zapijaczonej gęby, która na niego teraz patrzyła. A ochotę miał przeogromną, naprawdę. - Wracamy – dodał dobitnie i to głosem nieznoszącym sprzeciwu.
Chwycił blondyna za fraki i siłą wyciągnął chłopaka w lokalu. Właściwie to musiał się trochę wysilić, bo Naruto zapierał się wszystkimi częściami ciała, byle tylko zostać w środku. Ale Sasuke był nieugięty. Otworzył samochód i wepchnął go do środka, sam zaś usiadł za kierownicą. Chwilę później samochód ruszył z piskiem opon.
- Wieczorem tańczyć w disco, bo latem można wszystko...* – zawył Naruto, machając przed sobą rękami.
Sasuke westchnął cierpiętniczo, uświadamiając sobie ile czeka go jeszcze drogi. Chociaż z nadzieją i politowaniem spoglądał w lusterko, upewniając się czy ten śpi, czy nie. Póki co, cieszył się z tego, że wrzucił Młotka na tył, bo jakby machnąłby mu rękoma przed twarzą, to Sasuke mógłby stracić cierpliwość i wyrzucić go z pojazdu, zostawiając w deszczu na pustej drodze. Uśmiechnął się półgębkiem, analizując ową myśl, która była niezwykle kusząca. Cholernie kusząca.
- Westchnąłem do ciebie. Tak jak się wzdycha** – zawył ponownie, jednak szybko umilkł, a zaraz słychać było głośne chrapanie.
Sasuke westchnął i spokojnie mógł jechać przed siebie. Z trzeźwym Naruto było wiele kłopotu, a co dopiero z pijanym. Naprawdę dobrze się złożyło, że w tej chwili spał w najlepsze. Uchiha nie zniósłby jego czczego monologu, już wolał jego chrapanie. Kąciki jego ust lekko drgnęły. Przyspieszył.
- ...Skończy się. Bo Stefan może, Stefan a Ja nie*** - wybełkotał jeszcze w chwili krótkiego przebudzenia Naruto, potem chrapnął głośniej i zasnął. Sasuke jedynie spojrzał na niego z politowaniem.

Sześć godzin później, błogiej ciszy – nie licząc głośnego chrapania, trzy butelki wody dalej oraz dwie wizyty w kiblu później.

- Gdzie jesteśmy? Łeb mi pęka – jęknął Naruto, zasłaniając głowę swoją bluzą.
- Trzeba było nie chlać – skwitował Sasuke, wysiadając z samochodu. – Młotku, wiesz, jaki jest dobry sposób na kaca? – spytał po chwili, bacznie go obserwując.
- Jaki? – mruknął niewyraźnie blondyn.
- Dzień wcześniej nie pić.
- Hahaha, bardzo zabawne – burknął Uzumaki biorąc kolejny, potężny łyk wody, która jednak nie mogła ugasić jego pragnienia i uczucia suszy w ustach. – Gdzie my jesteśmy?
Sasuke nie odpowiedział, jedynie kiwnął głową, by ten się rozejrzał. Naruto od razu to zrobił i aż pisnął z zachwytu, ignorując rozsadzający ból, który przeszedł jego czaszkę na wskroś. Samochód zaparkowany był przy samej plaży. Na dodatek, pustej plaży! Uzumaki, niczym małe dziecko, skakał i piszczał z radości, kiedy tylko udało mu się jakoś wygrzebać z auta.
- Jakim cudem?! – krzyknął, wprost do ucha ukochanego, kiedy chwilę wcześniej uwiesił mu się na szyi.
- Wziąłem urlop – oznajmij, jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie.
- Sasuke, jesteś najwspanialszy! Draniu! Normalnie, nie wiem co powiedzieć – wyszeptał Naruto i spojrzał w onyksowe oczy, które patrzyły wprost w jego własne. – Dziękuję.
Napięcie rosło z sekundy na sekundę, kiedy ich usta zbliżały się. Chwila i spragnione siebie wargi w końcu się spotkały, oddając się całkowicie namiętności i pieszczocie wynikającej z tej drobnej rzeczy. Pocałunek był krótki, aczkolwiek namiętny i pełen pasji. Odsunęli się od siebie. Sasuke oparł swoje czoło, o czoło blondyna spoglądając w jego niebieskie oczy, prawie tak niebieskie, jak niebo tego pięknego ranka nad nimi.
- Zadowolony?
- I to jak. Nic mi nie powiedziałeś o urlopie – rzucił z wyrzutem Naruto.
- Niespodzianka. Miała to być niespodzianka, młotku – mruknął Sasuke, pstrykając jego nos.
Chwilę później zapakowali się do samochodu i pojechali zameldować się, do wcześniej zarezerwowanego, hotelu. Zanieśli swoje rzeczy i usiedli na wielkim, małżeńskim łożu. Naruto jednak czym prędzej otworzył swoją walizkę, wygrzebując z niej pomarańczowo-czarne kąpielówki, które za chwilę wylądowały na jego ponętnych pośladkach. Na ramieniu wylądował również i ręcznik. Uchiha jednak dobrze go spakował. W małym rozkroku i wielkim uśmiechu, stanął przed nim.
- Gdzieś się wybierasz? – spytał Sasuke, chociaż dobrze znał odpowiedź na to pytanie.
- Idę na plaże, na plaże, Idę na plaże, na plaże, Idę na plaże, na plaże idę! Uuuuuuuu! ****– wyśpiewał rozradowany Uzumaki i wybiegł z pokoju, jakby całkowicie trzeźwy, chociaż nieźle nim kołysało.
- Błagam Cię Naruto, nie śpiewaj – wyszeptał załamany Uchiha. Naruto nie miał muzycznego talentu za grosz, zdecydowanie.

****
I to byłoby na tyle.
Mam nadzieję, że Wam się podobało. Miałam całkiem niezły ubaw, kiedy to pisałam.
Notka niebetowana. Ja sprawdzałam błędy, więc pewnie jakieś kfiatki się znajdą xD. Jak zawsze.
Niech Yaoi będzie z Wami xD.
PS. Krótkie wyjaśnienie gwiazdeczek^^:
* Megam - Pomarańczowe lato.
** Formacja Nieżywych Schabuff - Lato.
*** Sami - Lato 2010.
**** Video - Idę na plażę.
*****
UWAGA!  WAŻNE! (27.09)
 Szukam dobrej bety! Jest potrzebna od zaraz, do sprawdzania moich notek (łącznie ze starszymi notkami, które trzeba poprawić, by można było je wstawić tutaj), więc szukam kogoś konkretnego, kogoś, kto wytknie mi wszelkie błędy (ortograficzne, stylistyczne, interpunkcyjne i jeszcze pewnie inne). Chodzi mi o stałą współpracę. Jeśli znajdzie się ktoś chętny do współpracy - niech pisze w komentarzach. Na pewno się odezwę.
Dziękuję za uwagę i liczę, że ktoś się zgłosi, o!

6 komentarzy:

  1. hahahhahha uhahałam się! xD Wchodzę tu niemal codziennie z nadzieją że coś dodasz:) Jak chcesz sb poczytać coś naprawdę dziwnego to zapraszam do mnie : qathara.blogspot.com.
    Mało wstawiam ale kilka notek jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie, że ktoś się na tym uśmiał, poza mną xD. Cel w tym shocie, był właśnie taki :D. Kurczę, aż mi głupio, że wpadasz tutaj codziennie, a ja nic nie dodaję.. Ale cieszę się, że zaglądasz :D. Chętnie do Ciebie wpadnę, lubię czytać inne blogi^^.
      Zapraszam do mnie częściej i pozdrawiam! :D

      Usuń
  2. Boże, jak ja dawno nic twojego nie czytałam ;; Komentowałam często twój blog na onecie jako Midori, pewnie mnie nie pamiętasz, buu ^^"
    One shot przezabawny i taki wakacyjny, aż ma się chęć nie pójść do szkoły, by znowu się trochę polenić :p jestem zdziwiona, że był tu tylko pocałunek, twoje shoty zawsze kiedyś opisywały seks między bohaterami XD ale to i dobrze, nie lubię takich scen zbytnio :3
    Ach, ten Naruto pijak XD i ma za swoje z tym kacem, haha! XD
    życzę weny, ale tak dużo, dużo! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że Cię pamiętam! :D Myślałam, że o mnie zapomniałaś, ale cieszę się, że dalej czytasz moje wypociny :D. To wiele dla mnie znaczy, naprawdę! :D
      Jej, dziękuję. Ten shot, właśnie miał być taki, z humorem i z pijanym Naruto xD. Jakoś nie umiem - szczerze Ci przyznam - pisać teraz lemonów, wole takie shonen-ai, jakoś lepiej się teraz w tym czuję. XD Ale na ostre gwałty (ŁIUUUUU *________________*) moje ukochane, przyjdzie czas! :D
      Zapraszam częściej i cieszę się, że wpadłaś! :D

      Usuń
  3. Witaj, witaj,
    natknęłam się na Twój blog kilka dni temu... no cóż musze się przyznać, że jedynie ten tekst przeczytałam (ale resztę nadrobię.. musi się jedynie znaleźć trochę czasu...) tekst bardzo mi się podobał, był lekki, z humorem, Naruto pijak rewelacja.... Masz od teraz nową stałą czytelniczkę.... a jak już przeczytam resztę tekstów to cos na pewno jeszcze skrobną.... Ale mam przy okazji pytanie, czy masz zamiar przenieść teksty z tamtego bloga tutaj?
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej.
      Kurczę, cieszę się bardzo, że ten tekst Ci się spodobał. :D. Tekst miał właśnie taki być, lekki z humorem, coś na wakacje.
      Ale się cieszę! Mam nową czytelniczkę! Ale świetnie :D. Mam nadzieję, ze reszta moich notek, również Ci się spodoba. Komentuj, oceniaj, krytykuj i czytaj, o! :)
      A co do Twojego pytania, to - tak, mam zamiar przenieść tutaj wszystkie notki ze starego bloga, tylko, że ja się za bardzo nie orientuję, jak to zrobić, by każda historia była w osobnej zakładce. Ja z tych mnie skomputeryzowanych, niestety xD". Ale postaram się wkleić tutaj wszystko, co kiedykolwiek wcześniej napisałam. :D. Mam te notki na kompie i cóż - wymagają cholernej korekty :|. Ale postaram się, ja poprawić (tzn. błędy, przecinki i wszystko inne pewnie też) jak tylko znajdę sobie betę :D.
      Zapraszam do siebie częściej :D.
      Pozdrawiam! ;*

      Usuń