Witam!
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia, wzięłam się i napisałam.
Muszę się przyznać, że w sumie łatwo i dość szybko wszystko poszło. Nawet wena dopisała i nie była zbytnio kapryśna.
A korzystając z okazji, to Życzę wszystkim Wam oraz sobie: dużo zdrowia, mnóstwa szczęścia, wiele uśmiechu, radości życia, świetnych wyników szkole czy na studiach, rodzinnej atmosfery przy świątecznym stole, pogody ducha i wszelkiej pomyślności, oraz wspaniałej zabawy sylwestrowej i wszystkiego co najlepsze na nowy, 2015 rok!!
WESOŁYCH I RADOSNY ŚWIĄT! :*
*****
Naruto radzi: nie używaj „Kropelki”! Ale jak już musisz, to rób to z głową, bo bez
głowy to raczej ciężko. Żyj chwilą i olej konwenanse. Niech twój chłopak cię
wyręczy! I ciesz się świętami!
~*~
Świąteczne porządki, były najgorszą rzeczą, jaką można
było wymyślić przed świętami. Nie było w nich nic magicznego, ani pięknego, ani
krzty cudowności. Były zbyteczne i zdecydowanie nie potrzebne. Bo kto by tam
patrzył za łóżko podczas odwiedzin? Na pewno nikt normalny. Porządki powinny
robić się z wierzchu i tyle. Przynajmniej Naruto tak uważał. Dla niego
porządki, każdego rodzaju, były zbyteczną częścią życia. Bo ktoś taki
wspaniały, jak przyszły Hokage, nie powinien w ogóle w ręce trzymać miotły. A w
myśleniu blondyna, pojęcie sprzątanie, ograniczało się do wrzucenia zbędnych
rzeczy do szafy, tak by się nie wysypywały i pozbycie się pustych kubków po
ramen. Ale to wszystko zmieniło się odkąd zamieszkał z Sasuke, który był
wielkim, egoistycznym dupkiem i na dodatek, pedant z przesadną dbałością o
perfekcję.
- Przestań mnie dręczyć – burknął Naruto, który od samego
rana, dnia wolnego, trzymał w ręce ściereczkę.
- To nie jęcz i rób to porządnie – powiedział Sasuke i
poinstruował chłopaka, gdzie powinien jeszcze przetrzeć.
W końcu zbliżały się święta, które Uzumaki naprawdę
lubił. Wcześniej za nimi nie przepadał. Bo nikt by nie przepadał, gdyby musiał
je spędzać samotnie w czterech ścianach. Od zawsze był sam, to było wiadomo.
Święta w bidulu, to nie było to, czego oczekiwał. Zwłaszcza, że tam nie było
porządnej wigilii, ani prezentów, czy pierników. Była co prawda choinka, którą
ubierały wszystkie dzieciaki wspólnie, ale to nie było to. Żadnej atmosfery,
radości, a przede wszystkim miłości w tym nie było. Odkąd zamieszkał z Sasuke,
pokochał święta, bo były takie, jakie właśnie chciał. Czuć było tę atmosferę,
choinki i cholerne pierniczki, które robili wspólnie, chociaż Sasuke rzucał te
swoje zbędne komentarze o beztalenciu Uzumakiego, ale to nic.
- Długo jeszcze? – spytał blondyn, siadając na krześle i
machając nogami, niczym dziecko.
- Młocie, dla ciebie, całą wieczność – spojrzenie Sasuke,
mroziło. Nie był zadowolony.
- Draniu! Ale po co mamy sprzątać? Gdzie robienie
łańcuchów na choinkę?
- A zeszłego roku, jak to się skończyło?
Naruto nadął policzki. Kto by się spodziewał, że
„Kropelka” serio wszystko sklei, a nożyk do papieru będzie taki ostry? Blondyn
westchnął cicho i nic się nie odezwał. Specjalnie przecież nie skleił sobie rozciętego
palca prawej ręki, z lewą ręką. Wtedy go zaswędziało i BUM! Poszło. Do tej pory
Uchiha nie pozwalał mu dotykać ani tubek kleju, ani żadnego ostrego przedmiotu,
bo wizyty na ostrym dyżurze to już więcej nie chciał. Był bowiem pewien, że nie
raz wspominają tam rozhisteryzowanego blondyna i mają niezły ubaw z jego
głupoty.
- Będziesz mi to wypominał do końca życia? – spytał,
chociaż dobrze znał odpowiedź. Przecierał kolejną szafkę. Strasznie dużo ich w
domu mieli.
- Oczywiście.
Naruto zmrużył oczy, ale Uchiha całkowicie to zignorował
i dalej przecierał wielkie lustro, by nie miało żadnej smugi. Naruto naprawdę
go podziwiał, że był taki perfekcyjny, idealny. Wszyscy w szkole, na uczelni,
chcieli być jak Uchiha. Mądry, przystojny, zawsze przygotowany do odpowiedzi, z
nieposzkalowaną opinią. Ideał. Pewnie dlatego każda dziewczyna, i nie tylko,
chciała go usidlić. Każdy marzy o idealnym księciu z bajki, a Sasuke za takiego
uchodził. Bo nikt go nie znał, tak naprawdę. Naruto długo do niego docierał i
kiedy zrezygnował, to Sasuke o niego zabiegał.
- Cholera! Mam dość – fuknął Naruto, kiedy Sasuke pokazał
mu kolejne ominięte miejsce – Nie na tym polega magia świąt. Nie, kurde, na
sprzątaniu.
- A na czym?
- Na choince, Mikołaju, szopce, pasterce. Sprzątanie do tego
się nie zalicza – burknął siadając na łóżku, które było idealnie posłane, bez
żadnego zagniecenia czy źle ułożonej narzuty na kołdrze. – Są lepsze sposoby na
spędzenie czasu adwentu – dodał z lekkim uśmiechem. Uchiha uniósł brew.
- Jakie?
- Można, no nie wiem, miziać się pod choinką – zaśmiał
się.
Sasuke prychnął cicho i wrócił do lustra, które dalej nie
było perfekcyjne.
- Kura domowa! Perfekcyjna pani domu – zaśmiał się
Uzumaki, pokładając się ze śmiechu na łóżku.
Nie trzeba było czekać na reakcję Sasuke, który w jednej
chwili wskoczył na łóżku, a w drugiej zawisł nad roześmianym chłopakiem.
- Co mówiłeś o mizianiu, Młocie? – spytał, całując go
lekko po szyi.
Naruto mruknął cicho zadowolony. Oh tak, to było
spełnienie jego oczekiwań i zdecydowanie nadawało się bardziej niż jakieś
głupie sprzątanie.
- O mizianiu pod choinką – zaśmiał się.
- Można na łóżku, również.
- Można.
Więcej słów nie trzeba było. Gorące pocałunki i dłonie,
zastąpiły wszystko. Sprzątanie nie było ważne, już dawno zeszło na dalszy plan,
a chwile uniesień, stały się priorytetem w tej chwili. Każdy ma w końcu jakieś
słabości.
~*~
Naruto radzi: zbierz wszystkie niepotrzebne rzeczy w jedną kupkę, otwórz szafę,
wrzuć do środka, zamknij drzwi. Upewnij się, by drzwi szafy się nie otworzyły.
Ewentualnie zabezpiecz drzwi krzesłem, dla pewności i ciesz się świętami!
~*~
Bo święta nie mogą być kojarzone tylko ze sprzątaniem,
dlatego Naruto postanowił, że już zawczasu kupi prezent swojemu chłopakowi,
który uparcie sprząta, to co nie udało się wcześniej wysprzątać, kiedy za
pomocnika miał Uzumakiego. Bo skończyło się, tak jak skończyć się powinno – w
łóżku.
Blondyn akurat pakował prezent w kolorowy papier w
bałwanki, potem w renifery, by na samum końcu ulokować go w torebce z choinką i
prezentami. Od razu czuć było święta, które już
były tuż - tuż. Właściwie można rzec, że tuż za drzwiami.
Naruto rozejrzał się po mieszkaniu. Choinka ubrana i
świecąca? Jest. Żarcie w lodówce? Oczywiście, że jest. Sam wcześniej sprawdzał.
I dziabnął nawet trochę, za co oberwał po łapach. Udekorowany stół? Jest. Sam o
to zadbał. Jemioła w każdym możliwym miejscu? Ależ oczywiście, że jest. Musiał
zadbać o właściwy nastrój, jakby chciał uciec, gdzie pieprz rośnie pod wpływem
groźnego spojrzenia Sasuke. A to było całkiem możliwe.
Kolacja jednak udała się, nie obyło się bez ratowania
sianka, które jakimś dziwnym cudem ucierpiało najbardziej. Bo „Jaki dureń
stawia sianko na obrusie tuż przy świeczce, skoro ma być pod obrusem?”
Odpowiedź na pytanie Uchihy była tylko jedna i właśnie gromił ją spojrzeniem.
- Nie wiedziałem, że się sfajczy! – stara się bronić
blondyn.
- Poziom twojej nie wiedzy, coraz bardziej mnie przeraża.
- Spójrz! – krzykną wskazując ręką lampę, do której
przywiązany był kawałek jemioły. – Stoimy pod jemiołą – zaśmiał się i nie
czekając na reakcję chłopaka, pocałował go szybko.
Taktyczna zmiana tematu nie jest zła, skoro działa. Albo
działa też nastrój, bo Naruto nie oberwał w łeb.
Więcej ‘atrakcji’ nie było do końca posiłku.
- Wszystkie najlepszego, draniu – powiedział z radością
Naruto wręczając chłopakowi prezent.
Sam wcześniej dostał od Sasuke książkę – cholera wie po
co, i płytę ulubionego zespołu. Trafił idealnie, dlatego też blondyn chciał, by
jego prezent również się spodobał.
Sasuke otwierał go powoli, zbyt powoli, jak na jego gust.
Chyba spodziewał się czegoś strasznego. Naruto starał się powstrzymać śmiech,
kiedy Uchiha patrzył z niedowierzaniem na zestaw, który otrzymał.
- W zeszłym roku nie mogłeś się zdecydować nad odżywką.
Masz cały zestaw, plus dezodorant i kremik. Cieszysz się?
Uchiha nie odpowiedział, bo i co miał powiedzieć? Głupota
Naruto porażała, i wszyscy o tym wiedzieli. W sumie to nowy zestaw mu się
przyda, bo ostatni – ten z urodzin - mu się skończył. Uzumaki stawał się
monotematyczny.
- Kocham cię – powiedział cicho blondyn, wręczając mu
książkę, którą tak naprawdę Sasuke chciał od dawna. – Ale zestaw też ci się
przyda.
Śmiech roznosił się po całym mieszkaniu, jednak szybko
ucichł, bo jemioła wisiała wszędzie i uciekający Naruto, chcąc nie chcąc,
tradycję szanował i czekał na buziaki ze strony Sasuke. A na buziakach się nie
skończyło. Ale co tam. To były wspaniałe święta!
~*~
Naruto radzi: by twój chłopak cię nie zabił, dokup mu do zestawu, jakąś książkę,
albo inną pierdołę. I ustaw wszędzie w domu jemiołę, będzie całuśnie, jak
będzie cię gonił z morderczą miną. Potem ciesz się świętami! Aha! I nie układaj
sianka na obrusie, tylko pod!
*****
I to byłoby na tyle.
Bety nie ma - poprawiałam JA, więc spodziewajcie się pewnie jakiś kwiatków. x)
Nie wiem, kiedy nowa notka, na pewno w nowym roku.
Jeszcze raz: Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku! :D
