23 gru 2014

Święta, czyli Naruto radzi.

Witam!
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia, wzięłam się i napisałam. 
Muszę się przyznać, że w sumie łatwo i dość szybko wszystko poszło. Nawet wena dopisała i nie była zbytnio kapryśna.
A korzystając z okazji, to Życzę wszystkim Wam oraz sobie: dużo zdrowia, mnóstwa szczęścia, wiele uśmiechu, radości życia, świetnych wyników szkole czy na studiach, rodzinnej atmosfery przy świątecznym stole, pogody ducha i wszelkiej pomyślności, oraz wspaniałej zabawy sylwestrowej i wszystkiego co najlepsze na nowy, 2015 rok!!
WESOŁYCH I RADOSNY ŚWIĄT! :*
*****

Naruto radzi: nie używaj „Kropelki”! Ale jak już musisz, to rób to z głową, bo bez głowy to raczej ciężko. Żyj chwilą i olej konwenanse. Niech twój chłopak cię wyręczy! I ciesz się świętami!
~*~
Świąteczne porządki, były najgorszą rzeczą, jaką można było wymyślić przed świętami. Nie było w nich nic magicznego, ani pięknego, ani krzty cudowności. Były zbyteczne i zdecydowanie nie potrzebne. Bo kto by tam patrzył za łóżko podczas odwiedzin? Na pewno nikt normalny. Porządki powinny robić się z wierzchu i tyle. Przynajmniej Naruto tak uważał. Dla niego porządki, każdego rodzaju, były zbyteczną częścią życia. Bo ktoś taki wspaniały, jak przyszły Hokage, nie powinien w ogóle w ręce trzymać miotły. A w myśleniu blondyna, pojęcie sprzątanie, ograniczało się do wrzucenia zbędnych rzeczy do szafy, tak by się nie wysypywały i pozbycie się pustych kubków po ramen. Ale to wszystko zmieniło się odkąd zamieszkał z Sasuke, który był wielkim, egoistycznym dupkiem i na dodatek, pedant z przesadną dbałością o perfekcję.
- Przestań mnie dręczyć – burknął Naruto, który od samego rana, dnia wolnego, trzymał w ręce ściereczkę.
- To nie jęcz i rób to porządnie – powiedział Sasuke i poinstruował chłopaka, gdzie powinien jeszcze przetrzeć.
W końcu zbliżały się święta, które Uzumaki naprawdę lubił. Wcześniej za nimi nie przepadał. Bo nikt by nie przepadał, gdyby musiał je spędzać samotnie w czterech ścianach. Od zawsze był sam, to było wiadomo. Święta w bidulu, to nie było to, czego oczekiwał. Zwłaszcza, że tam nie było porządnej wigilii, ani prezentów, czy pierników. Była co prawda choinka, którą ubierały wszystkie dzieciaki wspólnie, ale to nie było to. Żadnej atmosfery, radości, a przede wszystkim miłości w tym nie było. Odkąd zamieszkał z Sasuke, pokochał święta, bo były takie, jakie właśnie chciał. Czuć było tę atmosferę, choinki i cholerne pierniczki, które robili wspólnie, chociaż Sasuke rzucał te swoje zbędne komentarze o beztalenciu Uzumakiego, ale to nic.
- Długo jeszcze? – spytał blondyn, siadając na krześle i machając nogami, niczym dziecko.
- Młocie, dla ciebie, całą wieczność – spojrzenie Sasuke, mroziło. Nie był zadowolony.
- Draniu! Ale po co mamy sprzątać? Gdzie robienie łańcuchów na choinkę?
- A zeszłego roku, jak to się skończyło?
Naruto nadął policzki. Kto by się spodziewał, że „Kropelka” serio wszystko sklei, a nożyk do papieru będzie taki ostry? Blondyn westchnął cicho i nic się nie odezwał. Specjalnie przecież nie skleił sobie rozciętego palca prawej ręki, z lewą ręką. Wtedy go zaswędziało i BUM! Poszło. Do tej pory Uchiha nie pozwalał mu dotykać ani tubek kleju, ani żadnego ostrego przedmiotu, bo wizyty na ostrym dyżurze to już więcej nie chciał. Był bowiem pewien, że nie raz wspominają tam rozhisteryzowanego blondyna i mają niezły ubaw z jego głupoty.
- Będziesz mi to wypominał do końca życia? – spytał, chociaż dobrze znał odpowiedź. Przecierał kolejną szafkę. Strasznie dużo ich w domu mieli.
- Oczywiście.
Naruto zmrużył oczy, ale Uchiha całkowicie to zignorował i dalej przecierał wielkie lustro, by nie miało żadnej smugi. Naruto naprawdę go podziwiał, że był taki perfekcyjny, idealny. Wszyscy w szkole, na uczelni, chcieli być jak Uchiha. Mądry, przystojny, zawsze przygotowany do odpowiedzi, z nieposzkalowaną opinią. Ideał. Pewnie dlatego każda dziewczyna, i nie tylko, chciała go usidlić. Każdy marzy o idealnym księciu z bajki, a Sasuke za takiego uchodził. Bo nikt go nie znał, tak naprawdę. Naruto długo do niego docierał i kiedy zrezygnował, to Sasuke o niego zabiegał.
- Cholera! Mam dość – fuknął Naruto, kiedy Sasuke pokazał mu kolejne ominięte miejsce – Nie na tym polega magia świąt. Nie, kurde, na sprzątaniu.
- A na czym?
- Na choince, Mikołaju, szopce, pasterce. Sprzątanie do tego się nie zalicza – burknął siadając na łóżku, które było idealnie posłane, bez żadnego zagniecenia czy źle ułożonej narzuty na kołdrze. – Są lepsze sposoby na spędzenie czasu adwentu – dodał z lekkim uśmiechem. Uchiha uniósł brew.
- Jakie?
- Można, no nie wiem, miziać się pod choinką – zaśmiał się.
Sasuke prychnął cicho i wrócił do lustra, które dalej nie było perfekcyjne.
- Kura domowa! Perfekcyjna pani domu – zaśmiał się Uzumaki, pokładając się ze śmiechu na łóżku.
Nie trzeba było czekać na reakcję Sasuke, który w jednej chwili wskoczył na łóżku, a w drugiej zawisł nad roześmianym chłopakiem.
- Co mówiłeś o mizianiu, Młocie? – spytał, całując go lekko po szyi.
Naruto mruknął cicho zadowolony. Oh tak, to było spełnienie jego oczekiwań i zdecydowanie nadawało się bardziej niż jakieś głupie sprzątanie.
- O mizianiu pod choinką – zaśmiał się.
- Można na łóżku, również.
- Można.
Więcej słów nie trzeba było. Gorące pocałunki i dłonie, zastąpiły wszystko. Sprzątanie nie było ważne, już dawno zeszło na dalszy plan, a chwile uniesień, stały się priorytetem w tej chwili. Każdy ma w końcu jakieś słabości.
~*~
Naruto radzi: zbierz wszystkie niepotrzebne rzeczy w jedną kupkę, otwórz szafę, wrzuć do środka, zamknij drzwi. Upewnij się, by drzwi szafy się nie otworzyły. Ewentualnie zabezpiecz drzwi krzesłem, dla pewności i ciesz się świętami!
~*~
Bo święta nie mogą być kojarzone tylko ze sprzątaniem, dlatego Naruto postanowił, że już zawczasu kupi prezent swojemu chłopakowi, który uparcie sprząta, to co nie udało się wcześniej wysprzątać, kiedy za pomocnika miał Uzumakiego. Bo skończyło się, tak jak skończyć się powinno – w łóżku.
Blondyn akurat pakował prezent w kolorowy papier w bałwanki, potem w renifery, by na samum końcu ulokować go w torebce z choinką i prezentami. Od razu czuć było święta, które już  były tuż - tuż. Właściwie można rzec, że tuż za drzwiami.
Naruto rozejrzał się po mieszkaniu. Choinka ubrana i świecąca? Jest. Żarcie w lodówce? Oczywiście, że jest. Sam wcześniej sprawdzał. I dziabnął nawet trochę, za co oberwał po łapach. Udekorowany stół? Jest. Sam o to zadbał. Jemioła w każdym możliwym miejscu? Ależ oczywiście, że jest. Musiał zadbać o właściwy nastrój, jakby chciał uciec, gdzie pieprz rośnie pod wpływem groźnego spojrzenia Sasuke. A to było całkiem możliwe.
Kolacja jednak udała się, nie obyło się bez ratowania sianka, które jakimś dziwnym cudem ucierpiało najbardziej. Bo „Jaki dureń stawia sianko na obrusie tuż przy świeczce, skoro ma być pod obrusem?” Odpowiedź na pytanie Uchihy była tylko jedna i właśnie gromił ją spojrzeniem.
- Nie wiedziałem, że się sfajczy! – stara się bronić blondyn.
- Poziom twojej nie wiedzy, coraz bardziej mnie przeraża.
- Spójrz! – krzykną wskazując ręką lampę, do której przywiązany był kawałek jemioły. – Stoimy pod jemiołą – zaśmiał się i nie czekając na reakcję chłopaka, pocałował go szybko.
Taktyczna zmiana tematu nie jest zła, skoro działa. Albo działa też nastrój, bo Naruto nie oberwał w łeb.
Więcej ‘atrakcji’ nie było do końca posiłku.
- Wszystkie najlepszego, draniu – powiedział z radością Naruto wręczając chłopakowi prezent.
Sam wcześniej dostał od Sasuke książkę – cholera wie po co, i płytę ulubionego zespołu. Trafił idealnie, dlatego też blondyn chciał, by jego prezent również się spodobał.
Sasuke otwierał go powoli, zbyt powoli, jak na jego gust. Chyba spodziewał się czegoś strasznego. Naruto starał się powstrzymać śmiech, kiedy Uchiha patrzył z niedowierzaniem na zestaw, który otrzymał.
- W zeszłym roku nie mogłeś się zdecydować nad odżywką. Masz cały zestaw, plus dezodorant i kremik. Cieszysz się?
Uchiha nie odpowiedział, bo i co miał powiedzieć? Głupota Naruto porażała, i wszyscy o tym wiedzieli. W sumie to nowy zestaw mu się przyda, bo ostatni – ten z urodzin - mu się skończył. Uzumaki stawał się monotematyczny.
- Kocham cię – powiedział cicho blondyn, wręczając mu książkę, którą tak naprawdę Sasuke chciał od dawna. – Ale zestaw też ci się przyda.
Śmiech roznosił się po całym mieszkaniu, jednak szybko ucichł, bo jemioła wisiała wszędzie i uciekający Naruto, chcąc nie chcąc, tradycję szanował i czekał na buziaki ze strony Sasuke. A na buziakach się nie skończyło. Ale co tam. To były wspaniałe święta!
~*~
Naruto radzi: by twój chłopak cię nie zabił, dokup mu do zestawu, jakąś książkę, albo inną pierdołę. I ustaw wszędzie w domu jemiołę, będzie całuśnie, jak będzie cię gonił z morderczą miną. Potem ciesz się świętami! Aha! I nie układaj sianka na obrusie, tylko pod!
*****
I to byłoby na tyle.
Bety nie ma - poprawiałam JA, więc spodziewajcie się pewnie jakiś kwiatków. x)
Nie wiem, kiedy nowa notka, na pewno w nowym roku.
Jeszcze raz: Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku! :D

2 komentarze:

  1. Słodki One Shoot! xd <3 Wesołych Świąt !

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam,
    tekst naprawdę wspaniałym Naruto to tylko potrafi zranił się i jeszcze na dodatek skleił sobie ręce... bardzo dobry pomysł z porozwieszaniem wszędzie jemioły... więcej poproszę takich tekstów...
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń