Hej, hej.
Informuję, iż żyję, nie umarłam, nic się ze mną nie dzieje. Mam się nawet dobrze, więc jest git. Tylko średnio czasu brak i weny, ale jest dobrze. Tak myślę. :)Nie mam zamiaru porzucać bloga, ani nic w tych rzeczy. Nie zawieszam bloga - broń Boże! Po prostu mam lenia, brak weny i chęci do pisania notek. Teraz mam na głowie swoją pracę na obronę, więc to nad nią się spuszczam dużo bardziej, by jakoś to szło. A wiadomo jak to z weną jest. Kapryśna jest menda, więc. Mam kilka notek zaczętych i tyle. Muszę się zabrać za skończenie ich.
Wróciłam w poniedziałek na uczelnię po 6tygodniowych praktykach. Tak miałam trochę czasu na pisanie, ale wena zbyt kapryśna i humorzasta, że wcale się nie pojawiała. Pomysł był, ale pisanie na siłę się nie sprawdziło. Powstało tylko parę zdań.
Mam jeszcze wiele pomysłów i nawet grubszy pomysł na tasiemca, z którego kilka notek już mam. Jednak nie chcę ich wstawiać, by utknąć. Chcę jeszcze kilka dopisać, ocenić to wszystko i dopiero wrzucać.
Na pewno wrócę! O to nie ma się co martwić. Jakby ktoś coś do mnie miał, jakaś sprawę, dać mentalnego kopa czy coś, to pisać w komentarzu! Na blogu jestem praktycznie codziennie, także żaden komentarz nie zostanie bez odzewu. O ile się jakieś pojawią.
Nie poddam się i na pewno wrócę, tylko poczekajcie jeszcze trochę. Uporam się z moją pracą, to i notki zaczną się pojawiać regularnie!
Pozdrawiam i do usłyszenia.
Kimi!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz