Witam Wszystkich.
Siadałam + napisałam = wrzucam.
Długo kazałam czekać na notkę, ale w końcu się pojawiła. Natchnęło mnie na coś wakacyjnego, coś miłego i powstało to ło. Nie wiem czy jest fajne czy nie, ale mnie się podoba.
Jak pisałam wcześniej pisałam swoją pracę magisterską, którą OBRONIŁAM 11 lipca i zostałam Panią Magister. :)
Tyle z informacji wstępu, zapraszam do czytania.
Notkę dedykuję Basi, bo jej komentarz zmobilizował mnie do pisania. Dziękuję Ci. :)
*****
Uśmiechnął się do malca, który spoglądał na niego bawiąc się
nieopodal w piasku. Wyglądał uroczo i słodko. Zgodził się zabrać siostrzeńca na
wakacje, tylko dlatego, że siostra chciał spędzić kilka dni sam na sam z mężem.
Z tego co udało mu się z niej wyciągnąć, miało to być kilka romantycznych
wieczorów zwieńczonych seksem. Zaśmiał się, kiedy przypomniał sobie, jak
siostra wybłagała męża, by zgodzili się puścić syna właśnie z nim. To było
komiczne i dziewczyna musiała się wiele nagimnastykować.
- Wujek, wujek! – krzyczał malec, machając do niego ręką.
Przemek wstał ze swojego leżaka i podszedł do chłopca. Karol z radością wskazał na swoją babkę z piasku, którą akurat zrobił.
- No, idealna – uśmiechnął się do niego.
- Wiem, w końcu ja zrobiłem – Karol wypiął dumnie pierś do przodu. – Powiem mamie, jak zadzwoni wieczorem. A teraz wujek się ze mną pobawi.
Przemek uśmiechnął się i zaczął wraz z Karolem lepić kolejne babki. Wyjazd nad jezioro był dla niego spełnieniem marzeń. Od dawna chciał uciec z miasta i ulotnić się na jakiś czas. Uwolnić się od tego całego bajzlu w pracy, w życiu. Zaznać trochę spokoju samemu. Jednak samotności przy Karolu nie zazna – to wiedział na pewno. Jednak przy chłopcu nie dane było mu się nudzić. Dzieciak miał nad wyraz dużo energii i podziwiał Sylwię, że jakoś trzyma go w ryzach. Kiedy zrobiło się zimno, zgarnął małego z placu zabaw, schował zabawki do plecaka, wziął swój leżak i razem z malcem ruszyli do domku. Przemek wynajął go tylko dla siebie, więc mieli dużo miejsca i w razie niepogody Karol nie powinien się nudzić.
- To co, kolacja, kąpiel i spać?
Karol spojrzał na niego niemrawo i tylko pokiwał przecząco głową. Kiedy znaleźli w domku, chłopiec udał się do salonu, by pobawić się zabawkami, których nie mógł zabrać do piasku. Przemek zostawił wszystko za drzwiami i udał się do kuchni. Miał na małego oko, przez to, że salon był połączony z kuchnią, więc spokojnie mógł gotować. Szybko zrobił makaron z serem i podał na kolacje. To nie wymagało od niego wielkich kulinarnych zdolności, a dzisiaj zwyczajnie mu się nie chciało nic innego robić. To było proste danie i w dodatku smaczne, więc czego chcieć więcej? Karol jadł łapczywie co rusz podsuwając swojej zabawce makaron, by i ona też mogła się najeść.
- No, opróżnione. Teraz się wykąpiesz i pójdziesz spać – powiedział Przemek, kiedy po kolacji zbierał talerze, a malec chciał już nawiać do swoich zabawek.
- Ale wujek – zajęczał chłopiec.
- Jak się wykąpiesz, to pozwolę ci się jeszcze pobawić.
Na te słowa malec wystrzelił jak z procy do łazienki. Był na tyle duży, że Przemek nie musiał nad nim stać. Wystarczyło napuścić mu wodę, wlać płyn do kąpieli, wrzucić kilka zabawek i miał chłopca z głowy na jakiś czas. A Karol był grzeczny i młody mężczyzna nie musiał zaglądać do dziecka – starczyły tylko krzyki dochodzące z łazienki, by mógł utwierdzać się w przekonaniu, że dzieciak żyje.
Karol po kąpieli pobawił się jeszcze z godzinę i zasnął na dywanie. Mężczyzna zabrał chłopca do pokoju i ułożył w łóżku. Wiedział doskonale, że tak będzie. Maluch przebywał całymi dniami na dworze, więc dość szybko padał ze zmęczenia. Przemek wziął piwo z lodówki i usiadł na tarasie. Uśmiechnął się lekko. Czuł błogość, był wolny i nie musiał się niczym przejmować. Trochę Karol zaprzątał mu głowę przez swój pobyt, ale nie irytował się. Musiał odpocząć i nawet przy dziecku to zrobi. Wieczorami mógł wyluzować i właśnie z tych chwil korzystał. Rozsiadł się wygodnie na krześle i odpalił papierosa. Zaciągnął się głęboko. Brakowało mu tego uczucia, pomyślał wypuszczając dym. Jednak wiedział dokładnie na kogo czekał. Dzieciak, który go zainteresował co wieczór kręcił się między domkami. Stawiał, że pracował tu podczas wakacji. Nawet zdarzyło im się parę razy zamienić kilka słów. Przemek wiedział, że nazywa się Miłosz i studiuje fizykę. Miał czarne loczki i wesołe oczy. Ubierał się również na kolorowo, więc zdecydowanie się wyróżniał.
- Cześć – usłyszał, więc wstał i podszedł do barierki swojego tarasu. Tuż pod nim stał Miłosz.
- Cześć – odpowiedział z uśmiechem upijając łyk piwa.
- Mogę wpaść na piwo? Nudzę się i nie mam dzisiaj zmiany. A Karolek chyba śpi, bo nigdzie go nie widać, ani słychać – zaśmiał się młodszy z nich.
- Karol śpi. Jak chcesz siedzieć ze staruchem, to zapraszam.
Miłosz uśmiechnął się i wszedł na taras. Podczas pracy nie mógł spoufalać się z gośćmi, jednak kiedy miał dzień wolnego – nikt mu tego nie zabronił. Zwłaszcza, że nic nie robił złego, chciał wypić z kimś kilka piw i pogadać. A uznał, ze Przemek nadaje się do tego idealnie.
- Dziękuję – powiedział, wyciągając z torby piwo dla siebie i gospodarza. Resztę pozostającą w torbie, Przemek schował do lodówki.
Wieczór był przyjemny i miło siedziało się. A i rozmowa im się kleiła, nie od początku, ale w miarę wypitego alkoholu języki się rozplątywały i tematów było coraz więcej.
- Czemu fizyka? – spytał Przemek, otwierając kolejną puszkę piwa.
- Bo ją lubię – odparł Miłosz.
Przemek o nic więcej nie pytał, jeśli chodzi o studia. Tematy schodziły na coraz to intymniejsze tematy.
- Masz kogoś? – spytał Miłosz, upijając sporego łyka ze swojej szklanki. Piwo z puszki zawsze przelewał do szklanki.
- Obecnie nie mam – Przemek wzruszył ramionami. – Szukają romantyków, a ja do takich nie należę, więc nie ma zainteresowania.
- To dziwne. Przecież jesteś mega przystojny.
- Ta? Podobno jestem.
- Mnie tam się podobasz, ale nie jestem zbyt obiektywny.
- Czemu?
- Lubię facetów, którzy umieją zająć się dziećmi i nie stwarzają wokół siebie atmosfery ‘wyrucham wszystko co się rusza’ – wytłumaczył Miłosz, a Przemek parsknął śmiechem.
- Dzięki, tak myślę – odpowiedział, kiedy się w miarę uspokoił.
Miłosz był gadułą, kiedy Przemek milczał i słuchał. Był dobrym słuchaczem i ludzie wykorzystywali właśnie to, by mu się wyżalać. Nawet teraz Miłosz uznał za zgodę milczenie, i mógł swobodnie opowiadać o swoim związku, kolejnym nieudanym. Przemek przysłuchiwał się temu, nie narzekał, ale kiedy zerknął na zegarek doszedł do wniosku, że alkoholu młodszemu mężczyźnie wystarczy i czas pójść do łóżka.
- Już późna godzina, czas zawijać manatki – powiedział, podnosząc się z krzesła.
Miłosz uśmiechnął się i również się podniósł. Pomógł sprzątnąć puste butelki i puszki, ogólnie ogarnąć syf, który mógł rano spotkać Karol, kiedy wstanie. Kiedy już miał wychodzić, nie wytrzymał i pocałował Przemka mocno. Wiedział, że on się również nim zainteresował. Widział to w jego spojrzeniu, jak go oceniał i mu się przyglądał wieczorami, kiedy na zmianie ogarniał trochę przed domkami. Czuł to wtedy i poczuł to teraz, kiedy Przemek łapczywie oddał pocałunek i przyciągnął go do siebie. Wprawdzie miał rano zmianę na recepcji, ale przecież mógł wyjść stąd szybciej, by się oporządzić i móc pójść do pracy. Kiedy znaleźli się w jednym z pokoi, wszystko rozgrzało. Dwa ciała nerwowo i niecierpliwie ocierały się o siebie, ubrania spadały na podłogę wraz ze zbędną kołdrą. Mocne pocałunki, bezwarunkowe odruchy rozkoszy i wijące się dwa ciała. Splecione dłonie, głośne jęki. Obaj mieli wrażenie, że świat się zatrzymał, że wszystko musi trwać dłużej, intensywniej, mocniej. I trwało. Kiedy Miłosz rano zerwał się z łóżka miał tylko pół godziny, by pojawić się na recepcji. Cieszył się, że zaczyna pracę na 8, bo w innym wypadku na pewno by nie zdążył i dostał burę od szefostwa. Uśmiechnął się spoglądając na mężczyznę pogrążonego w śnie, pocałował go lekko i ubrany, wyszedł z domku. Przemek obserwował chłopaka cały czas, udawał, że śpi kiedy ten zerkał na niego czerwieniąc się przypominając sobie nocne doznania. Mężczyzna cieszył się z tego i miał nadzieję, że na jednym się nie skończy. I nie pomylił się. Spotykali się niemal codziennie na szybkie numerki, gdzieś w domku u Przemka – kiedy Karol miał drzemkę – lub u Miłosza w pokoju. Był to szybki seks na zaspokojenie ich potrzeb. Bez obietnic, bez zobowiązań, czysty seks.
Wyjazd Przemka zbliżał się wielkimi krokami. Właściwie był już za pasem, ponieważ nazajutrz wyjeżdżali z Karolem do domu. Nie mieli długiej drogi do pokonania, ale domek musieli opuścić do godziny 10. Mężczyzna zaczął pakować rzeczy siostrzeńca już wieczorem, by rano nie musieć znosić tych wszystkich szpargałów. Na pewno będzie miał rano co zapakować do auta, ale chociaż połowę mógł wynieść dzień wcześniej. Uśmiechnął się do Miłosza, który pojawił się przed nim.
- Jutro wyjeżdżacie – mruknął, opierając się o samochód.
- Niestety. Urlopy mają to do siebie, że się kończą – odparł Przemek, zamykając bagażnik.
- Szkoda.
Nie mówili nic. Karol spał od godziny, dlatego nie marudził Przemkowi, że wynosi jego rzeczy, którymi przecież będzie się jeszcze bawił i na pewno potrzebował właśnie w tej chwili. Obaj wiedzieli, że to przygodny romans, że nie ma niemal szansy na coś innego. W końcu to wakacje. Przemek wracał do swojego domu, do pracy, do obowiązków, a Karol? Karol zostawał tutaj jeszcze prawie dwa miesiące, potem wracał do akademika i na studia. To nie miało prawa się udać. Chociaż obaj rozważali wszystko, co się między nimi wydarzyło. Ich ostatnia wspólna noc była piękna. Seks był inny niż poprzednie. Przepełniony smutkiem, tęsknotą, jak również pasją i namiętnością. Kiedy nadszedł ranek, wszystko się skończyło.
- Szkoda, że wyjeżdżacie – powiedział Miłosz, poprawiając koszulę. Miał dzisiaj popołudniową zmianę, więc mógł pożegnać się z mężczyzną.
- Też żałuję – odpowiedział Przemek, pakując do torby ostatnie rzeczy.
- Nie chce jechać. Chce jeszcze zostać – zajęczał Karol ze smutną miną. On też nie chciał wracać do domu.
- Wiem. Ale trzeba, rodzice na ciebie czekają, a na wujka praca – odpowiedział Przemek, kucając obok chłopca i głaszcząc go po głowie.
Chwilę później zamykał bagażnik i zapinał chłopca w foteliku. Przygoda się kończyła, wspaniała przygoda. Nie miał w planach przygodniego seksu, ale stało się, jak się stało. Nic nie mógł na to poradzić, chociaż żałował.
- Żałuję – zaczął Miłosz, jednak nie dane mu było skończony, gdyż Przemek spragniony jego ust, zaczął go całować.
Chwilę to trwało, nim odsunął się od niego. Wiedział, że nie powinno to się zdarzyć. Ale wszystko skończyło się właśnie w tej chwili, kiedy Przemek wsiadł do samochodu. Nim odpalił, młody chłopak rzucił się ku drzwiom.
- Nie wiem, czy chce by to się tak skończyło, więc proszę – wręczył mu kartkę ze swoim numerem i ostatni raz pocałował go szybko.
Przemek przyjął kartkę i uśmiechnął się lekko. Może było warto zaryzykować? Nie wiedział. Odpalił samochód i ruszył przed siebie. Spoglądał w lusterko na stojącego w tym samym miejscu chłopaka. On też nie chciał tego kończyć, ale wakacyjne romanse mają to do siebie, że kończą się wraz z wakacjami. Tego powinien się trzymać, chociaż nie chciał. Wieczorem, kiedy siedział już w swoim domu, w swoim własnym fotelu, trzymał telefon w dłoniach i nerwowo przekręcał go w palcach. Nie powinien, nie powinien. Tak właśnie myślał, jednak zadzwonił. Może wakacyjny romans przeniesie się do codzienności? Chciał zaryzykować.
Przemek wstał ze swojego leżaka i podszedł do chłopca. Karol z radością wskazał na swoją babkę z piasku, którą akurat zrobił.
- No, idealna – uśmiechnął się do niego.
- Wiem, w końcu ja zrobiłem – Karol wypiął dumnie pierś do przodu. – Powiem mamie, jak zadzwoni wieczorem. A teraz wujek się ze mną pobawi.
Przemek uśmiechnął się i zaczął wraz z Karolem lepić kolejne babki. Wyjazd nad jezioro był dla niego spełnieniem marzeń. Od dawna chciał uciec z miasta i ulotnić się na jakiś czas. Uwolnić się od tego całego bajzlu w pracy, w życiu. Zaznać trochę spokoju samemu. Jednak samotności przy Karolu nie zazna – to wiedział na pewno. Jednak przy chłopcu nie dane było mu się nudzić. Dzieciak miał nad wyraz dużo energii i podziwiał Sylwię, że jakoś trzyma go w ryzach. Kiedy zrobiło się zimno, zgarnął małego z placu zabaw, schował zabawki do plecaka, wziął swój leżak i razem z malcem ruszyli do domku. Przemek wynajął go tylko dla siebie, więc mieli dużo miejsca i w razie niepogody Karol nie powinien się nudzić.
- To co, kolacja, kąpiel i spać?
Karol spojrzał na niego niemrawo i tylko pokiwał przecząco głową. Kiedy znaleźli w domku, chłopiec udał się do salonu, by pobawić się zabawkami, których nie mógł zabrać do piasku. Przemek zostawił wszystko za drzwiami i udał się do kuchni. Miał na małego oko, przez to, że salon był połączony z kuchnią, więc spokojnie mógł gotować. Szybko zrobił makaron z serem i podał na kolacje. To nie wymagało od niego wielkich kulinarnych zdolności, a dzisiaj zwyczajnie mu się nie chciało nic innego robić. To było proste danie i w dodatku smaczne, więc czego chcieć więcej? Karol jadł łapczywie co rusz podsuwając swojej zabawce makaron, by i ona też mogła się najeść.
- No, opróżnione. Teraz się wykąpiesz i pójdziesz spać – powiedział Przemek, kiedy po kolacji zbierał talerze, a malec chciał już nawiać do swoich zabawek.
- Ale wujek – zajęczał chłopiec.
- Jak się wykąpiesz, to pozwolę ci się jeszcze pobawić.
Na te słowa malec wystrzelił jak z procy do łazienki. Był na tyle duży, że Przemek nie musiał nad nim stać. Wystarczyło napuścić mu wodę, wlać płyn do kąpieli, wrzucić kilka zabawek i miał chłopca z głowy na jakiś czas. A Karol był grzeczny i młody mężczyzna nie musiał zaglądać do dziecka – starczyły tylko krzyki dochodzące z łazienki, by mógł utwierdzać się w przekonaniu, że dzieciak żyje.
Karol po kąpieli pobawił się jeszcze z godzinę i zasnął na dywanie. Mężczyzna zabrał chłopca do pokoju i ułożył w łóżku. Wiedział doskonale, że tak będzie. Maluch przebywał całymi dniami na dworze, więc dość szybko padał ze zmęczenia. Przemek wziął piwo z lodówki i usiadł na tarasie. Uśmiechnął się lekko. Czuł błogość, był wolny i nie musiał się niczym przejmować. Trochę Karol zaprzątał mu głowę przez swój pobyt, ale nie irytował się. Musiał odpocząć i nawet przy dziecku to zrobi. Wieczorami mógł wyluzować i właśnie z tych chwil korzystał. Rozsiadł się wygodnie na krześle i odpalił papierosa. Zaciągnął się głęboko. Brakowało mu tego uczucia, pomyślał wypuszczając dym. Jednak wiedział dokładnie na kogo czekał. Dzieciak, który go zainteresował co wieczór kręcił się między domkami. Stawiał, że pracował tu podczas wakacji. Nawet zdarzyło im się parę razy zamienić kilka słów. Przemek wiedział, że nazywa się Miłosz i studiuje fizykę. Miał czarne loczki i wesołe oczy. Ubierał się również na kolorowo, więc zdecydowanie się wyróżniał.
- Cześć – usłyszał, więc wstał i podszedł do barierki swojego tarasu. Tuż pod nim stał Miłosz.
- Cześć – odpowiedział z uśmiechem upijając łyk piwa.
- Mogę wpaść na piwo? Nudzę się i nie mam dzisiaj zmiany. A Karolek chyba śpi, bo nigdzie go nie widać, ani słychać – zaśmiał się młodszy z nich.
- Karol śpi. Jak chcesz siedzieć ze staruchem, to zapraszam.
Miłosz uśmiechnął się i wszedł na taras. Podczas pracy nie mógł spoufalać się z gośćmi, jednak kiedy miał dzień wolnego – nikt mu tego nie zabronił. Zwłaszcza, że nic nie robił złego, chciał wypić z kimś kilka piw i pogadać. A uznał, ze Przemek nadaje się do tego idealnie.
- Dziękuję – powiedział, wyciągając z torby piwo dla siebie i gospodarza. Resztę pozostającą w torbie, Przemek schował do lodówki.
Wieczór był przyjemny i miło siedziało się. A i rozmowa im się kleiła, nie od początku, ale w miarę wypitego alkoholu języki się rozplątywały i tematów było coraz więcej.
- Czemu fizyka? – spytał Przemek, otwierając kolejną puszkę piwa.
- Bo ją lubię – odparł Miłosz.
Przemek o nic więcej nie pytał, jeśli chodzi o studia. Tematy schodziły na coraz to intymniejsze tematy.
- Masz kogoś? – spytał Miłosz, upijając sporego łyka ze swojej szklanki. Piwo z puszki zawsze przelewał do szklanki.
- Obecnie nie mam – Przemek wzruszył ramionami. – Szukają romantyków, a ja do takich nie należę, więc nie ma zainteresowania.
- To dziwne. Przecież jesteś mega przystojny.
- Ta? Podobno jestem.
- Mnie tam się podobasz, ale nie jestem zbyt obiektywny.
- Czemu?
- Lubię facetów, którzy umieją zająć się dziećmi i nie stwarzają wokół siebie atmosfery ‘wyrucham wszystko co się rusza’ – wytłumaczył Miłosz, a Przemek parsknął śmiechem.
- Dzięki, tak myślę – odpowiedział, kiedy się w miarę uspokoił.
Miłosz był gadułą, kiedy Przemek milczał i słuchał. Był dobrym słuchaczem i ludzie wykorzystywali właśnie to, by mu się wyżalać. Nawet teraz Miłosz uznał za zgodę milczenie, i mógł swobodnie opowiadać o swoim związku, kolejnym nieudanym. Przemek przysłuchiwał się temu, nie narzekał, ale kiedy zerknął na zegarek doszedł do wniosku, że alkoholu młodszemu mężczyźnie wystarczy i czas pójść do łóżka.
- Już późna godzina, czas zawijać manatki – powiedział, podnosząc się z krzesła.
Miłosz uśmiechnął się i również się podniósł. Pomógł sprzątnąć puste butelki i puszki, ogólnie ogarnąć syf, który mógł rano spotkać Karol, kiedy wstanie. Kiedy już miał wychodzić, nie wytrzymał i pocałował Przemka mocno. Wiedział, że on się również nim zainteresował. Widział to w jego spojrzeniu, jak go oceniał i mu się przyglądał wieczorami, kiedy na zmianie ogarniał trochę przed domkami. Czuł to wtedy i poczuł to teraz, kiedy Przemek łapczywie oddał pocałunek i przyciągnął go do siebie. Wprawdzie miał rano zmianę na recepcji, ale przecież mógł wyjść stąd szybciej, by się oporządzić i móc pójść do pracy. Kiedy znaleźli się w jednym z pokoi, wszystko rozgrzało. Dwa ciała nerwowo i niecierpliwie ocierały się o siebie, ubrania spadały na podłogę wraz ze zbędną kołdrą. Mocne pocałunki, bezwarunkowe odruchy rozkoszy i wijące się dwa ciała. Splecione dłonie, głośne jęki. Obaj mieli wrażenie, że świat się zatrzymał, że wszystko musi trwać dłużej, intensywniej, mocniej. I trwało. Kiedy Miłosz rano zerwał się z łóżka miał tylko pół godziny, by pojawić się na recepcji. Cieszył się, że zaczyna pracę na 8, bo w innym wypadku na pewno by nie zdążył i dostał burę od szefostwa. Uśmiechnął się spoglądając na mężczyznę pogrążonego w śnie, pocałował go lekko i ubrany, wyszedł z domku. Przemek obserwował chłopaka cały czas, udawał, że śpi kiedy ten zerkał na niego czerwieniąc się przypominając sobie nocne doznania. Mężczyzna cieszył się z tego i miał nadzieję, że na jednym się nie skończy. I nie pomylił się. Spotykali się niemal codziennie na szybkie numerki, gdzieś w domku u Przemka – kiedy Karol miał drzemkę – lub u Miłosza w pokoju. Był to szybki seks na zaspokojenie ich potrzeb. Bez obietnic, bez zobowiązań, czysty seks.
Wyjazd Przemka zbliżał się wielkimi krokami. Właściwie był już za pasem, ponieważ nazajutrz wyjeżdżali z Karolem do domu. Nie mieli długiej drogi do pokonania, ale domek musieli opuścić do godziny 10. Mężczyzna zaczął pakować rzeczy siostrzeńca już wieczorem, by rano nie musieć znosić tych wszystkich szpargałów. Na pewno będzie miał rano co zapakować do auta, ale chociaż połowę mógł wynieść dzień wcześniej. Uśmiechnął się do Miłosza, który pojawił się przed nim.
- Jutro wyjeżdżacie – mruknął, opierając się o samochód.
- Niestety. Urlopy mają to do siebie, że się kończą – odparł Przemek, zamykając bagażnik.
- Szkoda.
Nie mówili nic. Karol spał od godziny, dlatego nie marudził Przemkowi, że wynosi jego rzeczy, którymi przecież będzie się jeszcze bawił i na pewno potrzebował właśnie w tej chwili. Obaj wiedzieli, że to przygodny romans, że nie ma niemal szansy na coś innego. W końcu to wakacje. Przemek wracał do swojego domu, do pracy, do obowiązków, a Karol? Karol zostawał tutaj jeszcze prawie dwa miesiące, potem wracał do akademika i na studia. To nie miało prawa się udać. Chociaż obaj rozważali wszystko, co się między nimi wydarzyło. Ich ostatnia wspólna noc była piękna. Seks był inny niż poprzednie. Przepełniony smutkiem, tęsknotą, jak również pasją i namiętnością. Kiedy nadszedł ranek, wszystko się skończyło.
- Szkoda, że wyjeżdżacie – powiedział Miłosz, poprawiając koszulę. Miał dzisiaj popołudniową zmianę, więc mógł pożegnać się z mężczyzną.
- Też żałuję – odpowiedział Przemek, pakując do torby ostatnie rzeczy.
- Nie chce jechać. Chce jeszcze zostać – zajęczał Karol ze smutną miną. On też nie chciał wracać do domu.
- Wiem. Ale trzeba, rodzice na ciebie czekają, a na wujka praca – odpowiedział Przemek, kucając obok chłopca i głaszcząc go po głowie.
Chwilę później zamykał bagażnik i zapinał chłopca w foteliku. Przygoda się kończyła, wspaniała przygoda. Nie miał w planach przygodniego seksu, ale stało się, jak się stało. Nic nie mógł na to poradzić, chociaż żałował.
- Żałuję – zaczął Miłosz, jednak nie dane mu było skończony, gdyż Przemek spragniony jego ust, zaczął go całować.
Chwilę to trwało, nim odsunął się od niego. Wiedział, że nie powinno to się zdarzyć. Ale wszystko skończyło się właśnie w tej chwili, kiedy Przemek wsiadł do samochodu. Nim odpalił, młody chłopak rzucił się ku drzwiom.
- Nie wiem, czy chce by to się tak skończyło, więc proszę – wręczył mu kartkę ze swoim numerem i ostatni raz pocałował go szybko.
Przemek przyjął kartkę i uśmiechnął się lekko. Może było warto zaryzykować? Nie wiedział. Odpalił samochód i ruszył przed siebie. Spoglądał w lusterko na stojącego w tym samym miejscu chłopaka. On też nie chciał tego kończyć, ale wakacyjne romanse mają to do siebie, że kończą się wraz z wakacjami. Tego powinien się trzymać, chociaż nie chciał. Wieczorem, kiedy siedział już w swoim domu, w swoim własnym fotelu, trzymał telefon w dłoniach i nerwowo przekręcał go w palcach. Nie powinien, nie powinien. Tak właśnie myślał, jednak zadzwonił. Może wakacyjny romans przeniesie się do codzienności? Chciał zaryzykować.
*****
I to byłoby na tyle.
Mam nadzieje, że się podobało.
Kiedy kolejna notka? Nie wiem, jak napiszę. Dat nie podaję, bo nie chcę pisać niczego na siłę. Chciałabym wrócić do ciągłości pisania (przynajmniej 2 notki w miesiącu), ale zobaczymy jak to wyjdzie. Przede mną ostatni rok studiów (drugi kierunek), pisanie (drugiej) pracy magisterskiej i jej obrona, więc jak to będzie - pożyjemy zobaczymy.
Notka nie sprawdzana - nie chce mi się. Wrzucam świeżynkę od razu po napisaniu.
Niech Yaoi będzie z Wami xD.
Witam,
OdpowiedzUsuńtekst wspaniały, całkowicie odpowiadający wakacjom... jak dobrze, ze jednak zadzwonił, bo może być coś więcej miedzy nimi...
Dużo weny życzę Tobie...
Pozdrawiam serdecznie Basia