30 paź 2019

Kości zostały rzucone - XIV.

Witam.
Wpadam z kolejną notką, która już zdecydowanie posiada oznaczenie 18+, także czytacie na własną odpowiedzialność.
Powoli wdrażam się w nową pracę i przyzwyczajam się do zmian po 12h. Z tego powodu pisanie idzie powoli, ponieważ dość rzadko siadam na komputerze. Jednak wciąż coś dopisuję.
Mam jeszcze pomysł na coś krótkiego, lekkiego i na święta, ale jak wyjdzie - wszystko się okaże z moją weną i chęcią pisania.
Dalej pozostajemy przy tym, że notka pojawia się raz w miesiącu.
Zapraszam do czytania.
*****
Chciałem więcej, chociaż nie spodziewałem się tego dostać. Moje podniecenie powoli, bardzo powoli zaczęło opadać. Przegrywałem ze swoim ciałem, które rozgrzane ocierało się od ciało Nao. Cieszyłem się, że już dawno pozbyliśmy się ciuchów, biorąc pod uwagę wszystko co do tej pory się stało. Starałem się normować oddech, ale kiedy patrzyłem na zadowoloną gębę mojego guru, jakoś niespecjalnie to wychodziło. Dzisiejszego ranka, waląc sobie pod prysznicem, nie przypuszczałem, że spotka mnie coś tak pięknego. Że osoba tak nieosiągalna, tak daleka, okaże się tak przyziemna i cudownie namacalna, że brakowało mnie tchu. Mój kutas powoli zaczynał domagać się uwagi, tak samo jak ja. Ocierające się o siebie dwa nagie ciała, wcale nie ułatwiały racjonalnemu myśleniu, którego powinienem się wyzbyć, a które, co jakiś czas, desperacko próbowało przejąć nade mną kontrolę. W tej chwili, racjonalność odeszła w niepamięć. Liczyło się tylko to, co tu i teraz; żadne potem i później nie było potrzebne. Wtuliłem się w niego lekko, opierając głowę na jego ramieniu, by móc w razie potrzeby szeptać mu do ucha. Ale zamiast mojego seksownego głosu, z ust padały tylko westchnienia i jęki. Dlaczego ten facet tak na mnie działał? To było aż niedorzeczne, by coś takiego się ze mną działo! Wcześniej żaden facet nie doprowadzał mnie na skraj, a ten właściwie niemal nic nie robiąc ze mną i moim ciałem, zrzucił mnie w przepaść bez zatrzymywania się na jej skraju. Jęknąłem przeciągle, kiedy poczułem jak jego palce zaczynają krążyć wokół mojego odbytu. Instynktownie wypchnąłem pośladki bardziej w jego stronę. Westchnąłem głośno, kiedy jeden palec zagłębił się w moim wnętrzu. Obezwładniające uczucie, którego  nie chciałem przerywać. Miałem ochotę krzyczeć, by brał mnie bez przygotowania i to teraz, już, natychmiast; bólem bym przejmował się później. Jednak zmemłałem tę niemą prośbę i nerwowo, coraz bardziej podniecony, oczekiwałem. Odsunąłem głowę i spojrzałem wprost w jego oczy, które wyrażały chęć przerżnięcia mnie. Podejrzewałem, że moje również mówiły tylko to, bo i co innego mogły? Z premedytacją zacząłem nabijać się na palec. Byłem zniecierpliwiony, a ta gnida patrzyła na mnie z lekkim uśmiechem i cholera wie na co czekała. Nie mogłem już dłużej czekać, zbyt długo to trwało i zdecydowanie za daleko poszło. Racjonalne myślenie odeszło w kąt i z tego byłem bardziej niż zadowolony. Dniem jutrzejszym będę się martwił później, teraz byłem już wyraźnie poirytowany. Pragnąłem więcej i z niemałą radością przyjąłem i doświadczyłem satysfakcji, kiedy wsunął we mnie dwa kolejne palce. Przegryzłem wargę. Trochę doskwierało, ale cholera nie patyczkował się. Sam przecież chciałem, by brał mnie bez przygotowania i mógł bym tego żałować. Wiedziałem, że jeśli nie zajmie się też moim chujem, to dojdę od samego dobierania mi się do zada! O nie, na to sobie nie pozwolę. Spojrzałem mu w oczy i ręką chwyciłem jego penisa, od razu mocno pocierając. Właściwie to ja mogłem poczekać, bo wiedziałem doskonale do czego to zmierza. Ale nie chciałem tylko czerpać z tego doznania, więc łaskawie mogłem zająć się też nim. Nie chciałem porównywać go do poprzedników – nie było ich wielu, żeby nie było, że jakaś dupodajka jestem! – ale zdecydowanie był na wyższym poziomie. Wiedziałem to odkąd go poznałem osobiście, bo przecież internetowo wiedziałem, że jest zajebisty. Jego bratu też nic nie brakowało, ale Nao to był Nao. Brata zostawiam dla Nico, który wpadł po uszy, jak zakochany szczeniak. Moje myśli zaczynały odpływać w nie tym kierunku, którego oczekiwałem. Nachyliłem się nad chłopakiem i polizałem lekko jego wargi końcówką języka. Zadrżał. Ha, Aki punkt dla Ciebie, brawo. Chwyciłem zębami dolną wargę, mocniej pieszcząc penisa. Zmrużył oczy i wzdychał ciężko. Zaśmiałem się cicho, co było dość trudne dalej mając jego wargę między zębami. Zawsze bawiło mnie to, jak facet wstrzymywał swoje jęki, westchnienia czy krzyki podczas stosunku. W końcu musiał być macho. O nie, Nao, dzisiaj będziesz krzyczał i ja Ci to zagwarantuję. Spojrzałem na niego i pocałował, wsuwając język pomiędzy jego rozchylone wargi. Byłem spragniony i dokładnie wiedziałem, że on też. Jego penis rósł mi w ręce i czułem jak sperma po nim ścieka, ułatwiając mi tylko szybsze ruchy. Dobry poślizg, nie ma co. On poruszał palcami w moim tyłku, zginając je i drażniąc ścianki. Drżałem i nabijałem się na nie jeszcze mocniej. Pocałunek był mocny i powoli brakowało mi tchu. W takich chwilach, często zapominałem oddychać nosem, więc raptownie oderwałem się od jego ust prostując się, a tym samym mocniej pochłaniając jego palce. Jęknąłem i pisnąłem, a moje ciało zaczęło coraz bardziej drżeć. Orgazm był blisko, cholernie blisko, a on mnie nawet nie przeruchał.
- Nao…. Nao, proszę – wychrypiałem, kiedy pochyliłem się nad jego uchem.
- O co? – spytał, jakby nie rozumiał. A to Ci gnida jedna!
- Proszę, przeruchaj mnie już, bo nie wytrzymam – głos mi się załamał i byłem bliski płaczu.
Nao pocałował mnie krótko i szybko wyciągając palce, przewracając mnie na plecy. Obserwowałem każdy jego ruch zniecierpliwiony do granic wytrzymałości. Sam jego widok, przyprawiał mnie o dreszcze i szybsze bicie serca. Dlaczego musiał istnieć, ktoś tak idealnie zrobiony? Za to powinni karać, bez dwóch zdań! Chłopak rozłożył moje nogi na boki i przysunął się bliżej mnie. Ah, już za chwilę we mnie wejdzie.
- Szybko – wyszeptałem, zaciskając dłonie w pięści. Na podłodze było mi średnio wygodnie, ale w tej chwili, wszystko zeszło na dalszy plan.
Nao uśmiechnął się jedynie i płynny, mocnym ruchem wszedł we mnie do samego końca. Na tyłku czułem jego jaja, co tylko mnie uświadomiło, że tak właśnie było. Rozepchał się w środku. Kiedy we mnie wszedł, krzyknąłem i dłonie mocniej zacisnąłem w pięści. Byłem pewien, że rozciąłem skórę paznokciami, ale ciul z nimi. To obezwładniające uczucie rozeszło się po moim ciele w zastraszająco szybkim tempie. Nao nie dał mi nawet chwili, by się przyzwyczaić i od razu zaczął się poruszać. Wpierw powoli, jakby testował na ile mógł sobie pozwolić, by z każdym kolejnym pchnięciem robić to bardziej agresywnie. Krzyczałem i jęczałem, ale on też jęczał, choć nie tak głośno jak ja. Jego ruchy były precyzyjne i trafiały dokładnie tam, gdzie sobie zaplanował. Moja prostata doskonale to odczuwała raz za razem. Nie byłem w stanie utrzymać rąk przy sobie, więc drapałem go po plecach, potęgując też i jego doznania. Orgazm zbliżał się wielkimi krokami i tego byłem pewien. Ile w końcu zwykły człowiek może wytrzymać zapychania i cudownej rozkoszy rozchodzącej się po całym ciele? Podejrzewam, że nie długo.
- Zaraz…. – zacząłem, ale nie dane było mi skończyć.
Guru raptownie się zatrzymał, objął mnie mocno i przekręcił się tak szybko, że ledwo zdążyłem to zarejestrować. Nie było to pewnie łatwe, ale jakimś cudem dał radę. Magia, czy co?! Teraz to on leżał plecami na podłodze, spocony i zarumieniony, z rozwartymi ustami. Ah, cudowny widok. Wyryłem go sobie w pamięci z niemałym namaszczeniem. Ja siedziałem na jego biodrach, z penisem w dupie i sam mogłem nadawać tempo naszemu seksu. Takich rzeczy nie robiłem codziennie i trzeba było wykorzystać okazję, by jakoś się sprawdzić. Zacząłem powoli unosić biodra w górę, by raptownie je opuszczać. Zgryzłem wargę i przymknąłem powieki. Moja mina musiała być cudowna, bo nawet Nao przegryzał wargę. A może to dlatego, że podobało mu się to co widział? Wiedziałem, że to mogła być moja jedyna szansa na doprowadzenie go do głośnych jęków, w końcu to ja miałem całą kontrolę. Chyba nie wiedział co go czeka, biedaczek. Poruszałem się powoli, z czasem przyspieszając. Moje ciało drżało z każdą chwilą coraz bardziej, a moje ruchy były mnie skoordynowane niż na początku. Ale Nao się podobało, widziałem to w jego oczach. On też był bliski spełnienia. Jeszcze tylko kilka ruchów, kilka mocniejszych pchnięć i obaj osiągnęliśmy orgazm. Głośny orgazm, nie da się ukryć. Nasze ciała drżały, oddech przyspieszony, gęby czerwone, w powietrzu unoszący się zapach seksu i spermy. Opadłem na niego i pocałowałem w ramię. Nie chciałem, by jeszcze ze mnie wychodziło. Lubiłem to uczucie wypełnienia i chciałem zatrzymać je jak najdłużej się tylko dało. Patrzyliśmy sobie w oczy i wiedzieliśmy, że na tych dwóch orgazmach do tej pory, na pewno się nie skończy. Uśmiechnąłem się i pocałowałem go lekko w nos. Zapowiadała się cudowna noc.
*****
I to byłoby na tyle.
Kolejna notka pod koniec listopada, raczej nie szybciej.
Notka nie sprawdzana - standardowo.
Jeszcze trochę, a dostanę świra z tą klawiaturą! Chyba powoli czas myśleć o nowym laptopie.
Niech Yaoi będzie z Wami xD.

2 komentarze:

  1. Hej,
    cudownie mam nadzieję, że ta znajomość przetrwa, mają wspólne zainteresowania, pasje, ale, ale co u Niko?
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
  2. Hejeczka,
    cudownie, no to chyba przetrwa dalej ta znajomość mają wspólne zainteresowania, ale co u Nico?
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Iza

    OdpowiedzUsuń