21 gru 2013

Coraz bliżej święta.

Witam Was po długiej przerwie. :)
Mam już wolne, ale trochę na głowie, bo wiadomo jak to z przygotowaniami do świąt. Ale się w sobie zawzięłam i ło! Powstało coś, krótkie bo krótkie, ale powstało^^.
Natchnęło mnie przez to, siadłam, napisałam. I wstawiam. :) W końcu coraz bliżej święta. :)
Notka pisana na forum z gatunku humor - chyba, prawdopodobnie. Pairing oczywiście SasuNaru. :D. 
Wesołych Świąt kochani! :*
*****
Siedział przed sklepem i patrzył w witrynę sklepową. Koło niego zebrała już się grupka mężczyzn, również czekających na swoją miłość, która zaginęła między półkami. Śmiechy i wesoły gwar dochodziły ze środka, jakby nie wiadomo co tam się działo. Zgryzł wargi ze złością, bo przecież on też chciał kupić jakieś prezenty. Święta już jutro, ale jakoś tak wyszło, że o upominkach no… No, zapomniał. Wyleciało mu to kompletnie z głowy, a każda jego myśl zwrócona była w stronę projektu, który trzeba było skończyć przed świętami. I rzecz jasna – naprawdę wielu, wielu nieprzespanych nocach – udało się go oddać. Co prawda nie był idealny, i po świętach cały zespół czekało pełno poprawek, ale co tam. To tylko poprawki, prawda? Ewentualnie, poprawa całego projektu, ale kto by się przejmował takimi szczegółami. Kij ze szczegółami.
A więc siedział pod sklepem, bo krążenie i łażenie w te i z powrotem, już mu się znudziło. Bo ile można siedzieć w sklepie? Poderwał się z miejsca i podszedł do wejścia. Nigdzie nie dostrzegł szukanej osoby i aż sapnął. No ile można?
- Sasuke, draniu! Ile możesz kupować sobie odżywkę do włosów?! – krzyknął na cały sklep, a czując mordercze spojrzenie na piersi, zaśmiał się głupkowato, podrapał po karku i wycofał się do holu.
Chwilę potem już czmychnął w najdalsze rejony galerii handlowej.
Sasuke go zabije, na pewno. Już widział swoje flaki latające po całej galerii, litry krwi na podłodze i gdzieś pewnie fragmenty mózgu – chociaż Uchiha uparcie, twierdził, że go nie posiada. By się chłopak zdziwił – za to, co niechcący wymsknęło mu się w perfumerii. No bo przecież nie chciał, tak samo jakoś wyszło. Był zestresowany i zmęczony, a mężczyzna ciągle nie wychodził. Kto normalny siedział tyle w drogerii, by kupić jakaś, zakichaną odżywkę?
Blondyn stwierdził, że skoro i tak nie dożyje świąt, to chociaż może kupić prezenty. Co by zostały najbliższym po nim jakieś pamiątki. Sasuke wcieli się w Mikołaja i rzecz jasna, je dostarczy.
Skorzystał z okazji i kupił prezenty dla wszystkich. Na ułaskawienie, oczywiście również. Po około dwóch godzinach, spotkał się ze wciąż wkurzonym – chociaż przy jego zwyczajnej minie, to ciężko odgadnąć jakąkolwiek emocję – Uchihą.
- Draniu, no ten.. teges – zaczął, śmiejąc się głupkowato. Musiał jakaś odwlec swoją śmierć, do dalszej przyszłości.
- Młocie – wysyczał Sasuke, co dla blondyna nie wróżyło nic dobrego. A kiedy ciemnowłosy zaczął się zbliżać, podjął się ostatecznej próby ratunku.
- Ej, ej, Sasuke! – powiedział, machając rękami przed sobą, by utrzymać chłopaka w takiej odległości, by ten nie mógł go dotknąć. Wyraz twarzy Sasuke nie wyrażał kompletnie nic, beznamiętna maska, więc Naruto oddychając ciężko, wypuszczając głośno powietrze przez usta, odważył się ponownie odezwać. – Nie wściekaj się, wiesz, że cię kocham – zaczął, a widząc marszczące się brwi na twarzy naprzeciwko, kontynuował. – Wiem, sknociłem. Ale mam dla ciebie prezent, no wiesz na udobruchanie – zaśmiał się, wręczając mężczyźnie kolorowe pudełko. Był wdzięczny i rozradowany, że w galerii pakowali prezenty.
Mina Sasuke, ciągle niezmienna, nawet kiedy otwierał perfekcyjnie opakowany upominek. Jednak widząc zawartość znajdującą się w środku i czytając karteczkę przyklejoną do prezentu, zmarszczył gniewnie czoło, ściągnął brwi.
„Byś nie musiał tyle wybierać.”
- Młocie, zginiesz – wysyczał, ściskając mocniej opakowanie, które już i tak się rozwaliło.
Uzumaki szczerząc się głupkowato, chwilę stał jeszcze w miejscu, by potem odwrócić się na pięcie i po prostu, uciec, krzycząc coś, by dzwoniono na policję, albo coś w ten deseń. Kto teraz zrozumie rozhisteryzowaną i rozwrzeszczaną młodzież.
- Tchórz – kąciki ust uniosły się w kpiącym uśmiechu, kiedy podążył powoli za swoim chłopakiem, który był głupszy niż ustawa przewiduje.
A Naruto chciał być kreatywny i pomocny, i w ogóle przeprosić mężczyznę za swoje zachowanie i kupił mu szampon wraz z odżywką, by Uchiha nie musiał tak długo więcej wybierać. A przy okazji, by on sam nie musiał sterczeć pod sklepem. Musiał również zadbać o siebie.
Tonący brzytwy się chwyta, prawda? A jakże. Często pomaga.

*****
I byłoby na tyle.
Mam nadzieję, że komuś, kto czyta, się spodobało. :)
Bety brak, sprawdzałam ja.
Kolejna notka, jeśli mi się uda, będzie jeszcze w grudniu. Ale nie obiecuję, postaram się^^.
Niech Yaoi będzie z Wami xD.
Jeszcze raz Wesołych Świąt! :*

1 komentarz:

  1. Witam,
    musze powiedzieć, ze to była rewelacja.... Sasuke dbający o siebie i to porządnie, ale i pomoc Naruto jest zawsze nieoceniona ;]
    Na nowy rok życzę Tobie dużo weny, czasu, chęci i pomysłów ;]
    Pozdrawiam serdecznie i cieplutko Basia

    OdpowiedzUsuń